
PINGWIN
jak wiadomo to zwierzę stadne - znaczy jak ludzie łączy się w duże i mniejsze kupy, aby dominować na danym terenie. Jednak kiedy potrzeba brzuszka przełamuje barierę strachu, całą kupą udają się nad urwisko lodowca, gdzie doznają objawienia z mocy Świętego Pingwina, że w wodach morza nie pływają tylko przesmaczne rybki - lecz takoż niegrzeczne stworki, które na pewno światłem się nie posilają, a immunitet pingwinów mają w dużym poważaniu.
W tak zaistniałej sytuacji postanawiają wyłonić spośród siebie bohatera, który bohatersko spenetruje nieznany teren i oczywiście da w kość zagrożycielowi, gdyby jakowyś był lub się pojawił. A więc wypychają w stronę morza najwiekszego altruistę, który orce by nie odmówił, gdyby go ino poprosiła - i takowyż zostaje wypchnięty do morza w gwarze owacji. Po słynnym PLUMM zapada głęboka cisza, gdzie stado bacznie przypatruje się wodzie czy jakiego innego niż niebieskie zabarwienie nie posiada i jakich tajemnych wirów nie uświadcza.
Gdy tego nie zaobserwują - Hura! - kupą skaczą by podziękować swojemu bohaterowi i napełnić swoje brzuszki przy okazyji.
A że w łeb dostanie spadającym pingwinem - to już inna historia...
----------UTWORY INSTRUMENTALNO - WOKALNE----------
----------UTWORY INSTRUMENTALNE 2010----------